kobieta pisząca przy biurku – temat: pisanie dla rynku i cena ambicji

Czy piszę dla siebie czy dla rynku?

Każdy, kto pisze, prędzej czy później trafia na to pytanie.

Czy piszę dla siebie, czy dla rynku?

Brzmi niewinnie. Prawie filozoficznie.
Ale w rzeczywistości to pytanie jest brutalne, bo dotyka rzeczy bardzo konkretnej: czy chcę być czytana, czy tylko tworzyć.

I prawda jest taka, że większość osób piszących próbuje odpowiedzieć na to pytanie w sposób elegancki.

Ja nie będę.

Piszę dla siebie. Ale nie udaję, że rynek nie istnieje

Kiedy zaczynam historię, zawsze myślę o sobie.

O tym, czy mnie ta opowieść wciąga.
Czy mnie ekscytuje.
Czy sama chciałabym ją przeczytać.

Jeśli historia podoba się mnie, wierzę, że znajdzie też czytelników.

To jest mój pierwszy filtr.

Ale nie będę udawać, że pisanie dla rynku nie istnieje.
Bo istnieje bardzo realnie. Rynek książki to nie romantyczna wizja artysty w kawiarni.
To także biznes. A jeśli ktoś chce mieć co do garnka włożyć, musi przynajmniej patrzeć, co się na tym rynku dzieje.

Najbardziej ambitny artysta też musi coś jeść.

Rynek kocha schematy. Ale moda zawsze zaczyna się od odwagi

Obserwuję rynek wydawniczy bardzo uważnie.

Czasem mam wrażenie, że najlepiej sprzedają się rzeczy oparte na schematach.
Historie podobne do tych, które już odniosły sukces.

To logiczne. Rynek lubi przewidywalność. Ale jest w tym też paradoks. Bo każda moda zaczęła się od kogoś, kto złamał schemat. Ktoś kiedyś napisał historię, która była inna.
I dopiero później stała się wzorem. Dlatego nie wierzę w opowieść, że twórca musi wybrać:
albo autentyczność, albo rynek.

Najlepsze historie powstają wtedy, gdy ktoś pisze coś swojego…
a potem okazuje się, że czytelnicy też tego chcieli.

Czy zmieniłabym książkę, żeby lepiej się sprzedała?

To jedno z tych pytań, na które bardzo trudno odpowiedzieć z dumą.

Rozsądek podpowiada: tak.
Intuicja podpowiada: nie.

A gdzieś pośrodku czai się jeszcze coś innego: ego.

Czy bronię historii, bo naprawdę jest dobra?
Czy dlatego, że nie chcę ustąpić?

Nie wiem.

Jeśli kiedyś wydawca zaproponuje zmianę w mojej książce, spróbuję nie reagować emocjonalnie. Spróbuję posłuchać. Ale jest jedna granica, której nie chcę przekraczać.

Zakłamanie.

Można być elastycznym.
Nie trzeba być fałszywym.

Pisanie dla rynku nie musi oznaczać zdrady siebie

Największy mit o pisaniu brzmi tak:

albo piszesz dla sztuki,
albo piszesz dla rynku.

Ja w to nie wierzę.

Piszę historie, które sama chciałabym przeczytać.
Ale jednocześnie chcę, żeby czytelnicy je czytali. Nie chcę pisać do szuflady.
Moim celem jest wydawanie książek i bycie czytaną. Dlatego liczby mają dla mnie znaczenie.

Komentarze mają znaczenie. Opinie czytelników mają znaczenie. Na tym etapie nie potrzebuję poklasku. Potrzebuję szczerej reakcji.

Chcę wiedzieć, czy historia działa.

Popularność nie jest grzechem

Nie mam ambicji być sumieniem narodu. Nie chcę moralizować. Nie chcę wychowywać czytelników. Chcę pisać historie, które sprawiają, że ktoś na kilka godzin zapomina o swoich problemach.

Jeśli moja książka sprawi, że ktoś spędzi miły wieczór – to już jest ogromna wartość. Dlatego nie wstydzę się powiedzieć tego wprost:

chcę, żeby moje książki były popularne.

Bo popularność oznacza jedno – że historia naprawdę żyje wśród ludzi.

Czy piszę dla siebie czy dla rynku?

Prawda jest prostsza, niż się wydaje.

Piszę dla siebie. Ale chcę, żeby czytał to rynek. Bo pisanie to dla mnie ekspresja.
Ale książka zaczyna naprawdę istnieć dopiero wtedy, kiedy trafia do czytelnika. A ja nie chcę pisać w ciszy. Chcę pisać historie, które ktoś otworzy, przeczyta i powie:

„Dobrze było tu być”.

I jeśli to oznacza pisanie dla rynku – nie mam z tym najmniejszego problemu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Aga Frank
Privacy Overview

This website uses cookies so that we can provide you with the best user experience possible. Cookie information is stored in your browser and performs functions such as recognising you when you return to our website and helping our team to understand which sections of the website you find most interesting and useful.