Samotność twórcy i cena ambicji

Co mnie najbardziej boli w byciu autorką

Nie, to nie brak czytelników. Nie hejt. Nie system wydawniczy. Nie nawet brak pieniędzy z pisania.

Najbardziej boli coś znacznie mniej spektakularnego.

Czas.
A właściwie jego permanentny brak.

Bo bycie osobą piszącą, która nie żyje z pisania, oznacza jedno:
każde zdanie powstaje kosztem czegoś innego.

Pisanie nie zabiera czasu. Ono go pożera

Pracuję zawodowo. Lubię swoją pracę. Jest ważna, potrzebna i daje stabilność.

A potem wracam do domu — i zaczyna się druga zmiana.

Sprzątanie.
Dom.
Relacja z mężem.
Rodzina.
Przyjaciele.
Siłownia.
Spacer z psem.
Czytanie.
Odpoczynek, który też jest potrzebny, żeby nie zwariować.

I gdzieś między tym wszystkim jest pisanie. A raczej — powinno być. Bo prawda jest taka, że na tym etapie nie da się mieć wszystkiego. Za każdym razem trzeba coś poświęcić.

I to właśnie boli.

Nie sam wysiłek.
Nie praca.
Tylko wybór.

Czy dziś napiszę rozdział, czy pójdę na spacer z kimś, kogo kocham?
Czy dokończę scenę, czy zadzwonię do przyjaciółki?
Czy usiądę do książki, czy w końcu zrobię coś dla siebie?

Pisanie staje się luksusem.
Luksusem okupionym poczuciem winy.

Największa zazdrość nie dotyczy talentu. Dotyczy czasu

Tak, czasem zazdroszczę innym.

Nie popularności.
Nie pieniędzy.
Nie nagród.

Zazdroszczę im godzin.

Tych wszystkich godzin, które ja spędzam w pracy zarobkowej, a oni mogą przeznaczyć na to, co kocham jeszcze bardziej — życie z pisania.

Mam dziesiątki pomysłów zapisanych w notatniku. Historie, które mogłyby już istnieć. Ale czekają. Kiszą się. Starzeją. Bo doba ma tylko 24 godziny, a ambicja nie ma limitu.

Samotność twórcy nie polega na braku ludzi wokół

Ludzie często pytają: „Dlaczego robisz coś więcej, niż musisz?”

Bo przecież pracuję. Zarabiam. Funkcjonuję normalnie.
Reszta wydaje się nadprogramowa.

I właśnie w tym tkwi problem.

Dla wielu osób pisanie jest hobby. Dla mnie — koniecznością.

Moja głowa jest pełna postaci, historii, scen. Gdybym nie pozwoliła im żyć, miałabym wrażenie, że coś we mnie pęka.

To trochę jak poród.
W pewnym momencie, po 9 miesiącach ciąży, trzeba to urodzić, bo inaczej staje się to niebezpieczne dla zdrowia.

Ale ta konieczność jest bardzo samotna. Bo nikt nie czuje w Twojej głowie tego, co Ty.
Nikt nie ponosi kosztu Twoich wyborów.

Obojętność boli bardziej niż krytyka

Krytyka oznacza, że ktoś przeczytał. Obojętność oznacza, że nie istnieję. Dlatego nie boję się opinii. Ludzie oceniają efekt, nie wysiłek — i mają do tego prawo. Bardziej przeraża myśl, że pewnego dnia mogę dojść do wniosku:

„Po co się męczyć?”

Że nikt nie czyta. Nikt nie wydaje. Nikt nie potrzebuje tych historii.

Na szczęście mam jednego wiernego czytelnika — mojego męża. I czasem to wystarczy, żeby pisać dalej.



Największym wrogiem nie jest rynek. Jest czas

System wydawniczy może być trudny. Droga do publikacji długa. Sukces — niepewny.

Ale nic nie przeraża mnie tak bardzo jak przemijający czas.

To uczucie, że powinnam być już dalej. Szybciej. Lepiej. Wyżej. Może to subiektywne. Bo rozwijam się cały czas. Ale ambicja nie zna obiektywizmu.

Ona mówi: powinnaś więcej.

Samotność twórcy to cena ambicji

To nie jest samotność wynikająca z braku ludzi. To samotność wyborów.

Samotność wieczorów spędzonych przy komputerze.
Samotność decyzji, których nikt za Ciebie nie podejmie.
Samotność pracy, której efektów nikt jeszcze nie widzi.

Można być w szczęśliwym związku, mieć rodzinę, przyjaciół —
a i tak iść tą drogą samotnie. Bo nikt nie napisze Twojej książki za Ciebie.

Co mnie najbardziej boli w byciu autorką?

Nie system. Nie krytyka. Nie brak natychmiastowych efektów.

Najbardziej boli to, że żeby pisać, muszę wciąż z czegoś rezygnować. A na końcu dnia zostaje jedno uczucie, którego nie da się zagłuszyć:

samotność twórcy.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Aga Frank
Privacy Overview

This website uses cookies so that we can provide you with the best user experience possible. Cookie information is stored in your browser and performs functions such as recognising you when you return to our website and helping our team to understand which sections of the website you find most interesting and useful.